czwartek, 20 sierpnia 2015

Co w trawie piszczy

Ano nic nie piszczy, bo Higauka cały czas siedzi w pracy, a jak nie siedzi w pracy to śpi.
Z szyciowych spraw prawie nic nowego. Uszyłam sobie portki do spania ale jest już ciemno i zdjęć nie będę pstrykać swoim tosterem. Jest duża szansa, że już w poniedziałek będę miała część swoich rzeczy (w tym moją kochaną, cudowną, polecaną przez cały świat maszynę do szycia - Łucznik Predom 466) i będę mogła przygotować sprzęt na nadchodzącą sesję zdjęciową w klimatach Fantazjadowej XIII Kompanii karnej HYDRA <3 Nawet nie wiecie jak się cieszę, że znalazł się fotograf, który wyszedł z tą propozycją.

Z cudów nad Wisłą (a właściwie nad Kaczawą) - znalazłam zdjęcie PRZED i PO zrobione przez Candy Studio kiedy ścinałam u nich włosy dwa lata temu! Mam zapłon jak maluch ale nic na to nie poradzę. Swoją drogą jaram się tą czerwoną grzywką ale już nie dałabym się tak obciąć...


Zdjęcie zrobione przez Candy Studio
Zdjęcia z późniejszej sesji zdjęciowej znacie. Jeśli nie znacie to małe przypomnienie.


Zdjęcia zrobione przez Candy Studio
To tylko takie małe przypomnienie, że jeszcze tu jestem i żyję. Mam nadzieję, że następna notka będzie już obfita w nowe zdjęcia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz