poniedziałek, 27 lipca 2015

Larpy. Czyli właściwie po co mi to.

Zapewne wielokrotnie wchodząc na mojego bloga i widząc jakiś wpis o larpach zadawaliście sobie pytanie "co to jest?" i "po co jej to potrzebne do życia?".

Dla ogólnej wiedzy polecam przeczytać informacje z wikipedii <KLIK>. Mogłam się częścią tych informacji  wspierać w mojej pracy dyplomowej więc jak to mówią moi znajomi, można korzystać bez obawień.

A teraz jak w tytule. Właściwie po co mi to? Czy dorośli ludzi, którzy przebierają się i wcielają się (bądź nie) w kogoś innego, są normalni?
Otóż...to zależy w jaki sposób definiujemy normalność. Bo jeśli normalny jest ktoś, kto tyra całe dnie w pracy, wolne spędza z piwem w jednej ręce, w drugiej trzyma pilot , a jedynym hobby i rozrywką jest ogladanie TV to nie jesteśmy normalni.  Dla mnie larpy to hobby, które pozwala mi na zdobywanie doświadczenia w różnych dziedzinach. Dzięki nim mogę szyć rzeczy, których normalnie bym nie założyła, uczę się nowych rzeczy, mogę bez skrępowania zbierać różne dziwne rzeczy, projektować, bo wiem, że dane umiejętności mogą pewnego dnia przydać się na jakiegoś larpa.

Poza tym, czerpię ogromną przyjemność z przygotowań do gry, zarówno z obmyślania tła historycznego dla mojej postaci jak i przygotowywania stroju, rysowania wstępnych projektów stroju, szycia, a na koniec dopasowywania dodatków. Właściwie mogę powiedzieć, że to projekty i dodatki sprawiają mi najwięcej radości na etapie planowania.

Dlaczego mając tyle lat nadal przebieram się i udaję kogoś kim nie jestem?
Dobrze jest się czasem oderwać od rzeczywistości i doświadczyć czegoś innego. Osobiście zdążyłam być już alchemikiem, banitą, najemnikiem, burdelmamą i sprawować władzę w mieście. Wszystko zależy od fabuły, rodzaju larpa na który się przygotowuję i w głównej mierze ode mnie. (o większości z tych rzeczy dowiecie się z tekstu umieszczonego na wiki)

Patrząc na zdjęcia z larpów na których byłam mogę śmiało stwierdzić, że moje stroje ewoluowały. Na Fantazjadzie zaczynałam od starego pakietu startowego "typowego pierwszaka"...W moim przypadku babski starter składał się z glanów, leginsów, tuniki z pożal-się-borze materiału i ciemnozielonej peleryny z kapturem (który notabene zaginął zaraz po tamtej edycji, smutek). Oczywiście wszystko prócz peleryny było czaaaaarne, bo przecież jak każdy szanujący się łowca wiedziałam, że czarny kolor świetnie maskuje się w lesie...
Ciężko też o zdjęcia z tamtego okresu, bo nie ukrywam, że mój strój był zwyczajnie żałosny, ładnie prezentował się jako projekt na kartce papieru, niestety w rzeczywistości nie wyglądał tak dobrze i żaden z fotografów nie czuł potrzeby, żeby dany strój uwiecznić.
Fantazjada2010, mój pierwszy większy larp terenowy. Jako Łowca (huehuehue)


Fantazjada 2011, zdjęcie Art Kita

Fantazjada 2011, II edycja na której byłam. Jako alchemik i łucznik

Jak pewnie część z Was wie fantazjada nie była jedynym larpem na jakim się pojawiałam. Mam za sobą Brassground, New Age'a (moja ukochana burdelmama), małe larpy konwentowe, dramy wampirze.

Brassground 2010 jako urzędnik
New Age, możliwe, że było to w 2010 roku. Nie jestem pewna. Jako upiór/duch.
Fantazjada post-apo 2010 rok. Tutaj nie grałam tylko robiłam zdjęcia ;) Tutaj znajdziecie fotki -> KLIK
New Age 2013 oraz Wesele w klimatach New Age'a W obu przypadkach dokładnie ta sama burdel mama z mechaniczną ręką <3
I na koniec moje ulubione. Ogromny postęp w całym moim larpowym szaleństwie...

Fantazjada 2014 - Elf Varayaquendi - Pretorianin. Zdjęcie Art Kita


Tak, wiem, że mam niedowiązany gorset :P Ale biegajcie sobie w takim na maxa zawiązanym po lesie <3


Teomachia 2015, najemnik HwCH Raban

Teomachia 2015, najemnik HwCh Raban
To tyle. Jeśli dotrwaliście do końca to bardzo się cieszę. Nie wszystkie stroje były warte uwagi ale każdy nauczył mnie czegoś nowego.
Jeśli macie jakieś uwagi to piszcie śmiało w komentarzach.
I dobrej nocy Wam życzę, bo jak zwykle udało mi się opublikować notkę grubo po północy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz