piątek, 1 maja 2015

O moich włosach słów kilka.

Dawno nie pisałam. Trochę z lenistwa, a trochę z natłoku pracy.

Zauważyłam, że największym powodzeniem cieszy się post dotyczący mojego eksperymentowania z włosami <KLIK>. Sporo osób szuka jak widać pomocy przy rozjaśnianiu bardzo ciemnych, bo czarnych, włosów do jasnych blondów. Mam nadzieję, że moje problemy z rozjaśnianiem w jakiś sposób na Was wpłyną i nie będziecie szaleć tak jak ja i oddacie się w ręce specjalistów, czy to fryzjera czy nawet koleżanki która potrafi zająć się włosami. Oczywiście mam na myśli specjalistów przez duże S, którzy faktycznie znają się na rzeczy.

Po dłuższym czasie stwierdziłam, że blond nie jest dla mnie. Tak jasny kolor uwydatniał wszystkie zmiany skórne z którymi zaczęłam się borykać co miało znaczny wpływ na moje samopoczucie. Był to doskonały powód do przyciemnienia koloru. Zaczęłam od koloru karmelowego, a przy ostatniej wizycie u fryzjera poprosiłam o mleczną czekoladę. Moim następnym krokiem będzie ciemna czekolada i pozostanę już przy ciemnych brązach. Oczywiście, ze korci mnie powrót do czerni ale te wszystkie przeboje jak wypadanie włosów, kiepski kolor, zielone i granatowe odcienie czy koniec końców zmuszenie się do drastycznej zmiany długości włosów, stanowczo powstrzymują mnie od spontanicznej przygody z czarnymi farbami...



Zaczęłam też eksperymentować z wałkami na rzepy. re-we-la-cja. Moje włosy są generalnie proste jak druty, żeby porządnie je zakręcić musiałam używać papilotów i spać w nich całą noc. Kto próbował spać w papilotach ten wie, że to nie należy do najbardziej wygodnych chwil w życiu. 
Zdjęcie zostało zrobione podczas mojej pierwszej próby nakręcenia włosów, oto efekt 20 minut pracy.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące moich przygód z włosami to śmiało pytajcie, nie jestem może ekspertem ale swoje przeszłam i chętnie odpowiem na wszystkie Wasze pytania.