wtorek, 3 listopada 2015

Spooky time

Halloween. Czas imprez, czas zadumy, czas na "halołiny nie som polskie, żadna hameryka nie bedzie bezcześcić naszych rodzimych świąt!". 
Ja wychodzę z założenia, że jest to po prostu kolejna okazja do przebieranej imprezy. 

W tym roku posiłkowałam się tutorialem który stworzyła Red Lipstick Monster z okazji Halloween. 
Miałam w planach przed samą imprezą zrobić zombie sesje zdjęciową. Udało się to zorganizować jak zawsze dzięki pomocy Asi (Silver Wolfie). Wzięłam się do pracy i kiedy moja charakteryzacja była gotowa pojechałyśmy do Lasku Złotoryjskiego. 

Dzisiaj pokażę Wam tylko zdjęcie portretowe, które zrobiłyśmy. Reszta zdjęć pojawi się niebawem. Tymczasem...


Zdjęcie - Silver Wolfie

Na imprezie Halloweenowej już wyglądałam nieco inaczej. Jeśli się nie boicie to zapraszam do oglądania.


Miłość, aż po grób.



Dynia zrobiona przez Asie i Daniela

Paluchy upiekłam razem z Arkiem, a groby zrobiła Asia :3

A wy jak się bawiliście? 

*
Wszystkie zdjęcia, które pojawiły się w notce zrobiła Asia :)

czwartek, 22 października 2015

Always with Grace

Dawno temu kupiłam Burdę Vintage. Niżej na zdjęciu zapowiedź tego numeru.



Niesamowite jest to, że sukienki przedstawione na okładce są faktycznie w numerze i można korzystać z ich wykrojów. Osobiście wybrałam model Grace i aktualnie walczę z jego uszyciem.


Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła jej w kolorze czarnym. Może następnym razem pomyślę nad innym kolorem. Sukienka posiada zaszewki z przodu i z tyłu, a pod pachami ma wszyte kliny. Ile ja się z tymi klinami bawiłam, ile się na męczyłam...Aż przyszedł mi na pomoc tutorial Marchewkowej, jeżeli też miewacie problem z wszyciem klinów to polecam ten Tutorial
Góra sukienki jest już uszyta i czeka na spódnicę. Ze spódnicą też mam problem bo absolutnie nie mam pomysłu jak mam zrobić zaszewki. Wykrój w niczym nie pomaga niestety. Koniec końców pewnie się poddam i zrobię spódnicę z pełnego koła bez żadnego marszczenia/fałd. 


Nie wyprasowałam jej do zdjęć, bo jestem leniwą bułą ale myślę, że to już wiecie. 

Na koniec mam dla Was coś co wykopałam ostatnio w lumpeksie.


Czerwony piękny szyfon. W sumie 6m na 150cm za jedyne 10 zł za całość! Już nawet wiem co z niego powstanie. Z racji tego, że jest go tyle mam zamiar uszyć szyfonową wersję sukienki Grace. Mam sporo czerwonej bawełny w białe grochy i wydaje mi się, że powinno to do siebie pasować. Czy będzie? To okaże się jak zabiorę się poważnie do tego tematu.


I na koniec manekin z właścicielką...o losie jak było wtedy zimno. Mieliśmy w mieszkaniu 15 stopni bez możliwości nagrzania, bo piec się zepsuł. Na szczęście wkroczyłam do akcji i załatwiłam specjalistę od pieców gazowych. 
Higauka saved the day, nie zamarzliśmy. 


Trzymam w łapkach słoik (tak, słoik, w tym domu nie używa się kubków) z gorącą zimową herbatą. Herbatkę polecam zmarzluchom i tym, którzy lubią takie zimowe klimaty. 

W skład herbatki wchodzi:
*Czerwona herbata
*Świerzy imbir
*goździki
*cynamon
*plaster pomarańczy
Jeśli lubicie słodką to polecam dosłodzić miodem albo cukrem trzcinowym.




* Wszystkie zdjęcia powstały dzięki uprzejmości Asi :3 Gdyby nie ona robiłabym nadal zdjęcia ziemniakiem/kalkulatorem.


poniedziałek, 28 września 2015

Być butoholiczką. Jak żyć...

Nie wiem czy wiecie ale uwielbiam buty. Uwielbiam je tak samo jak jesień. Dlaczego? Otóż nie powinnam nosić wysokich obcasów ze względu na kręgosłup. Nie noszę? Oczywiście, że noszę. To trochę jak syndrom sztokholmski. Kochasz coś co robi Ci krzywdę.

Jakiś czas temu przyjaciółka podesłała mi link do butów Christiana Louboutina. Chciałoby się powiedzieć, że przyjaciele nie powinni sobie robić takich rzeczy. To okrutne, patrzeć na buty których nie mogłabyś nosić gdyby nawet było cię na nie stać.

Moja kolekcja butów waha się od 46 do 50 par. Waha się, ponieważ czasami pozbywam się jakiś butów i przez chwilę mam ich mniej, po czym idę na zakupy (na przykład tak jak dzisiaj) i za bezcen kupuję perełki, które później cieszą moje oczy...

A które buty Christiana mnie urzekły? Zobaczcie sami.

Colibretta 895$


Cristacora 1295$


Follies Lace 759$

Hot Chick 954$


Talitha 945$

Salonu 945$

Top Vague 2995$
Demi You 695$

* Wszystkie zdjęcia butów od Christiana Louboutina pochodzą ze strony http://us.christianlouboutin.com/us_en/ i nie są moją własnością.




czwartek, 24 września 2015

Złota Polska Jesień

Źródło


I oto przyszedł ten dzień. Dzień jak każdy inny. Dzień jesienny i ciążący. Ciążący z racji bycia jesiennym ale i urodzinowym. Nie zrozumcie mnie źle. Kocham jesień, jest moją ulubioną porą roku ale byłaby sto razy lepsza gdyby nie przeziębienia, wirusy i inne bakterie. Nim się przyzwyczaję do zmiennego ciśnienia i skoków temperatury to zdążę być jeszcze z trzy razy chora. Tak jak jestem dzisiaj. Trafiły mi się urodziny, nie ma co. Co najśmieszniejsze zachorowałam akurat na początek nowej pracy. Takie przygody w moim życiu. I nigdy nie wiem co nowego się wydarzy.

I jak zawsze, moje życie krąży wokół pracy, a kiedy nie pracuję to się kuruję. Jeśli akurat nie jestem chora to szyję i robię inne rzeczy (spotykanie się ze znajomymi, spacery, etc).

Co do dzisiejszego dnia. Mogę tylko powiedzieć, że był bardzo udany. Poszliśmy do znajomych i graliśmy w Wiedźmina - Grę przygodową. 10/10 polecam ;)


Tymczasem idę spać, bo choroba nie wybacza i mimo wszystko wypadałoby odpoczywać i się wygrzewać.

czwartek, 10 września 2015

Nocna chwalipięta

Jak to na mnie przystało wrzucam notki w nocy.
Ostatnio bardzo dużo rzeczy się u mnie dzieje.
Kończę stare projekty, zaczynam nowe i w tak zwanym "międzyczasie" zdarza mi się pomóc koleżance w małych przeróbkach szyciowych.


Jeśli obserwujecie mnie na instagramie to wiecie, że zaczęłam szyć nowy gorset. Jeśli mnie nie obserwujecie to serdecznie zapraszam - Higaukowy Instagram 




Nowy gorset będzie zrobiony z żakardowet tkaniny w bordowo złote pasy. Niestety utknęłam w jednym miejscu z własnej głupoty. Otóż. Zaczęłam szyć gorset bez zapasu fiszbin.
Z tego powodu chwilowo odłożyłam ten projekt na bok i szukam odpowiednich fiszbin do zamówienia. 


Ostatnio miałam okazję pozować w gorsetach z Glitzy Wonderland. Pokażę Wam co z tego wyszło i byłoby mi niezmiernie miło gdybyście powiedzieli która wersja podoba Wam się bardziej.


Zdjęcia zrobiła - Silver Wolfie

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że owe gorsety są na plastikowych fiszbinach i nie będą modelować tak jak gorsety które szyłam dla siebie sama. 

Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła się z Wami podzielić zdjęciami skończonego gorsetu. 
Tymczasem, jak na chwalipiętę przystało, pokażę Wam co znalazłam ostatnio w lumpeksie i co pokochałam od razu całym moim sercem!





czwartek, 20 sierpnia 2015

Co w trawie piszczy

Ano nic nie piszczy, bo Higauka cały czas siedzi w pracy, a jak nie siedzi w pracy to śpi.
Z szyciowych spraw prawie nic nowego. Uszyłam sobie portki do spania ale jest już ciemno i zdjęć nie będę pstrykać swoim tosterem. Jest duża szansa, że już w poniedziałek będę miała część swoich rzeczy (w tym moją kochaną, cudowną, polecaną przez cały świat maszynę do szycia - Łucznik Predom 466) i będę mogła przygotować sprzęt na nadchodzącą sesję zdjęciową w klimatach Fantazjadowej XIII Kompanii karnej HYDRA <3 Nawet nie wiecie jak się cieszę, że znalazł się fotograf, który wyszedł z tą propozycją.

Z cudów nad Wisłą (a właściwie nad Kaczawą) - znalazłam zdjęcie PRZED i PO zrobione przez Candy Studio kiedy ścinałam u nich włosy dwa lata temu! Mam zapłon jak maluch ale nic na to nie poradzę. Swoją drogą jaram się tą czerwoną grzywką ale już nie dałabym się tak obciąć...


Zdjęcie zrobione przez Candy Studio
Zdjęcia z późniejszej sesji zdjęciowej znacie. Jeśli nie znacie to małe przypomnienie.


Zdjęcia zrobione przez Candy Studio
To tylko takie małe przypomnienie, że jeszcze tu jestem i żyję. Mam nadzieję, że następna notka będzie już obfita w nowe zdjęcia :)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Larpy. Czyli właściwie po co mi to.

Zapewne wielokrotnie wchodząc na mojego bloga i widząc jakiś wpis o larpach zadawaliście sobie pytanie "co to jest?" i "po co jej to potrzebne do życia?".

Dla ogólnej wiedzy polecam przeczytać informacje z wikipedii <KLIK>. Mogłam się częścią tych informacji  wspierać w mojej pracy dyplomowej więc jak to mówią moi znajomi, można korzystać bez obawień.

A teraz jak w tytule. Właściwie po co mi to? Czy dorośli ludzi, którzy przebierają się i wcielają się (bądź nie) w kogoś innego, są normalni?
Otóż...to zależy w jaki sposób definiujemy normalność. Bo jeśli normalny jest ktoś, kto tyra całe dnie w pracy, wolne spędza z piwem w jednej ręce, w drugiej trzyma pilot , a jedynym hobby i rozrywką jest ogladanie TV to nie jesteśmy normalni.  Dla mnie larpy to hobby, które pozwala mi na zdobywanie doświadczenia w różnych dziedzinach. Dzięki nim mogę szyć rzeczy, których normalnie bym nie założyła, uczę się nowych rzeczy, mogę bez skrępowania zbierać różne dziwne rzeczy, projektować, bo wiem, że dane umiejętności mogą pewnego dnia przydać się na jakiegoś larpa.

Poza tym, czerpię ogromną przyjemność z przygotowań do gry, zarówno z obmyślania tła historycznego dla mojej postaci jak i przygotowywania stroju, rysowania wstępnych projektów stroju, szycia, a na koniec dopasowywania dodatków. Właściwie mogę powiedzieć, że to projekty i dodatki sprawiają mi najwięcej radości na etapie planowania.

Dlaczego mając tyle lat nadal przebieram się i udaję kogoś kim nie jestem?
Dobrze jest się czasem oderwać od rzeczywistości i doświadczyć czegoś innego. Osobiście zdążyłam być już alchemikiem, banitą, najemnikiem, burdelmamą i sprawować władzę w mieście. Wszystko zależy od fabuły, rodzaju larpa na który się przygotowuję i w głównej mierze ode mnie. (o większości z tych rzeczy dowiecie się z tekstu umieszczonego na wiki)

Patrząc na zdjęcia z larpów na których byłam mogę śmiało stwierdzić, że moje stroje ewoluowały. Na Fantazjadzie zaczynałam od starego pakietu startowego "typowego pierwszaka"...W moim przypadku babski starter składał się z glanów, leginsów, tuniki z pożal-się-borze materiału i ciemnozielonej peleryny z kapturem (który notabene zaginął zaraz po tamtej edycji, smutek). Oczywiście wszystko prócz peleryny było czaaaaarne, bo przecież jak każdy szanujący się łowca wiedziałam, że czarny kolor świetnie maskuje się w lesie...
Ciężko też o zdjęcia z tamtego okresu, bo nie ukrywam, że mój strój był zwyczajnie żałosny, ładnie prezentował się jako projekt na kartce papieru, niestety w rzeczywistości nie wyglądał tak dobrze i żaden z fotografów nie czuł potrzeby, żeby dany strój uwiecznić.
Fantazjada2010, mój pierwszy większy larp terenowy. Jako Łowca (huehuehue)


Fantazjada 2011, zdjęcie Art Kita

Fantazjada 2011, II edycja na której byłam. Jako alchemik i łucznik

Jak pewnie część z Was wie fantazjada nie była jedynym larpem na jakim się pojawiałam. Mam za sobą Brassground, New Age'a (moja ukochana burdelmama), małe larpy konwentowe, dramy wampirze.

Brassground 2010 jako urzędnik
New Age, możliwe, że było to w 2010 roku. Nie jestem pewna. Jako upiór/duch.
Fantazjada post-apo 2010 rok. Tutaj nie grałam tylko robiłam zdjęcia ;) Tutaj znajdziecie fotki -> KLIK
New Age 2013 oraz Wesele w klimatach New Age'a W obu przypadkach dokładnie ta sama burdel mama z mechaniczną ręką <3
I na koniec moje ulubione. Ogromny postęp w całym moim larpowym szaleństwie...

Fantazjada 2014 - Elf Varayaquendi - Pretorianin. Zdjęcie Art Kita


Tak, wiem, że mam niedowiązany gorset :P Ale biegajcie sobie w takim na maxa zawiązanym po lesie <3


Teomachia 2015, najemnik HwCH Raban

Teomachia 2015, najemnik HwCh Raban
To tyle. Jeśli dotrwaliście do końca to bardzo się cieszę. Nie wszystkie stroje były warte uwagi ale każdy nauczył mnie czegoś nowego.
Jeśli macie jakieś uwagi to piszcie śmiało w komentarzach.
I dobrej nocy Wam życzę, bo jak zwykle udało mi się opublikować notkę grubo po północy...

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Larpowy czerwiec

Jak już pewnie część z Was wie od 2010 roku w miarę regularnie jeździłam na Fantazjadę. Odbywa się ona co roku w okresie Bożego Ciała w Srebrnej Górze. 
Po dużym sukcesie zeszłorocznej edycji - świetna fabuła, dobrze trzymany klimat i genialna współpraca graczy postanowiłam wybrać się i w tym roku. Przygotowałam strój, prawie pół roku wcześniej kupiłam u Farmera na wyprzedaży komplet damskiej zbroi i czekałam na więcej informacji fabularnych. Przyszedł moment na który wszyscy niecierpliwie czekali i opublikowano wstęp fabularny do tegorocznej edycji. Utworzyliśmy ze znajomymi kompanię, wysłaliśmy historie naszych postaci do organizatorów i już czekaliśmy na grę. To tak w bardzo dużym skrócie. 

Przypomnę Wam mój strój z Fantazjady 2014.


Jak pamiętacie grałam wtedy mrocznego elfa.

Niestety w tym roku nie załapałam się na żadne konkretne zdjęcia. Chociaż można powiedzieć, że mam całkiem dobre jedno zdjęcie...


Nie ma to jak ukochana kobieta, która swojemu mężczyźnie pomaga założyć elementy zbroi :)
Grałam zdemaskowanego szpiega. Mam jednak zdjęcie swojego makijażu.


Zdjęcie makijażu próbnego jeszcze przed samą Fantazjadą. Generalnie co rano na larpie malowałam się nieco inaczej. Trochę czasu mi to zajmowało ale w sumie uważam, że było warto, bo dodawało trochę pazura. 
Może jeszcze będą jakieś zdjęcia z larpa na których się pojawiam, jeśli tak to chętnie się nimi z Wami podzielę.

Fantazjada nie była jedynym larpem na jaki wybrałam się w czerwcu. Zostałam namówiona żeby przyjechać na Teomachie zwaną potocznie i nie bez powodu Alkomachią. Postanowiłam dołączyć do jednej z kompanii dzięki czemu nie musiałam za bardzo zmieniać stroju przygotowanego na Fantazjadę. Zmieniłam jedynie tunikę, karwasze i zdecydowałam nie zakładać nagolennic. Cała reszta była praktycznie taka sama. Z resztą swoją postać nazwałam dokładnie tak samo jak postać z Fantazjady. Chciałam dać jej drugie życie, bo niestety pod względem fabularnym nie bawiłam się na Fancie zbyt dobrze. Także to co zobaczycie teraz to Mojra Frigg wersja 2.0 


To zdjęcie z ostatniego dnia Teomachi. Nie pamiętam czy to było przed czy po zaatakowaniu mnie przez wampira. W każdym razie tak to wyglądało. Zapewne niebawem będzie więcej zdjęć.Generalnie mogę powiedzieć, że bawiłam się o wiele lepiej niż na Fantazjadzie. Mimo, że padało i było zimno było prześwietnie. Dobrze było pojechać i spotkać tych wszystkich ludzi. Na dzisiaj to właściwie wszystko. Muszę odpocząć, bo Alkomachia potrafi bardzo zmęczyć...


* Mam w końcu dostęp do komputera więc postaram się nadrobić zaległości i zaktualizować bloga :)

niedziela, 21 czerwca 2015

Skazana na tablet.

Jak w tytule...
Nie mam juz od dluzszego czasu komputera i skazana jestem na tablet.
Z tego powodu nie bede się rozpisywać...
Mam Wam tyle do pokazania, a nie mam mozliwosci zeby to przekazać...




Na koniec stare zdjecie. zebyscie nie zapomnieli jak wygladam ;)

piątek, 1 maja 2015

O moich włosach słów kilka.

Dawno nie pisałam. Trochę z lenistwa, a trochę z natłoku pracy.

Zauważyłam, że największym powodzeniem cieszy się post dotyczący mojego eksperymentowania z włosami <KLIK>. Sporo osób szuka jak widać pomocy przy rozjaśnianiu bardzo ciemnych, bo czarnych, włosów do jasnych blondów. Mam nadzieję, że moje problemy z rozjaśnianiem w jakiś sposób na Was wpłyną i nie będziecie szaleć tak jak ja i oddacie się w ręce specjalistów, czy to fryzjera czy nawet koleżanki która potrafi zająć się włosami. Oczywiście mam na myśli specjalistów przez duże S, którzy faktycznie znają się na rzeczy.

Po dłuższym czasie stwierdziłam, że blond nie jest dla mnie. Tak jasny kolor uwydatniał wszystkie zmiany skórne z którymi zaczęłam się borykać co miało znaczny wpływ na moje samopoczucie. Był to doskonały powód do przyciemnienia koloru. Zaczęłam od koloru karmelowego, a przy ostatniej wizycie u fryzjera poprosiłam o mleczną czekoladę. Moim następnym krokiem będzie ciemna czekolada i pozostanę już przy ciemnych brązach. Oczywiście, ze korci mnie powrót do czerni ale te wszystkie przeboje jak wypadanie włosów, kiepski kolor, zielone i granatowe odcienie czy koniec końców zmuszenie się do drastycznej zmiany długości włosów, stanowczo powstrzymują mnie od spontanicznej przygody z czarnymi farbami...



Zaczęłam też eksperymentować z wałkami na rzepy. re-we-la-cja. Moje włosy są generalnie proste jak druty, żeby porządnie je zakręcić musiałam używać papilotów i spać w nich całą noc. Kto próbował spać w papilotach ten wie, że to nie należy do najbardziej wygodnych chwil w życiu. 
Zdjęcie zostało zrobione podczas mojej pierwszej próby nakręcenia włosów, oto efekt 20 minut pracy.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące moich przygód z włosami to śmiało pytajcie, nie jestem może ekspertem ale swoje przeszłam i chętnie odpowiem na wszystkie Wasze pytania.

wtorek, 17 marca 2015

Małe wcale nie znaczy "gorsze"

Jakiś czas temu moja babcia poprosiła mnie, żebym uszyła jej małą sukienkę dla lalki. Lalka jest już dość wiekowa (chyba nawet starsza ode mnie) i potrzebowała nowej garderoby ;) Przecież ile można siedzieć w jednej sukience. Żadna kobieta by tego nie wytrzymała.

Dostałam od babci firanki, tkaniny i inne rzeczy, które przydałyby mi się do szycia, ja jednak postanowiłam, że uszyję małą wersję pin-upowej, rozkloszowanej sukienki w grochy. Wycięte kawałki pokazywałam Wam w jednej z poprzednich notek, a dzisiaj pokażę Wam efekt końcowy.


Tak wygląda skończona sukienka dla lalki. Dodatkowo do kompletu uszyłam opaskę do włosów. Tak, zeby wyglądało bardziej pin-upowo.

Nie było łatwo, mało zapasu, niewielka możliwość manewrowania materiałem podczas szycia. Koniec końców jednak udało się doprowadzić wszystko do porządku i lalka mogła już dzisiaj cieszyć się nową stylizacją.



Modelka zacna i wdzięczna tylko fotograf słaby. Tak to jest jak się zdjęcia robi późno i przy sztucznym świetle. Niestety taki już mój los. Zdjęcia robię po nocach, a notki piszę raz na miesiąc. No czasem tak jest...

A, no i aktualizowałam notkę dotyczącą sukienki Tosi :) <KLIK!>
Dorwałam manekin dziewczęcy i mogę Wam pokazać jak sukienka wygląda na "człowieku" :3

piątek, 13 marca 2015

"AT LAST, SIR TERRY, WE MUST WALK TOGETHER..."




Wczoraj dowiedziałam się, że odszedł autor, którego bardzo szanowałam i dzięki któremu tak naprawdę zaczęłam czytać fantastykę.
AT LAST, SIR TERRY, WE MUST WALK TOGETHER...
Taki wpis pojawił się na twitterze Terrego Pratchetta.

Chwilę później pojawiło się to:

Terry took Death’s arm and followed him through the doors and on to the black desert under the endless night.
A na samym końcu:
The End.
Źródło/ Twitter

Nie spodziewałam się, że ta informacja wywrze na mnie takie wrażenie, a autentycznie usiadłam i zapłakałam jak za kimś bardzo bliskim. Można w sumie powiedzieć, że był mi bardzo bliski, jego książki pochłaniałam jak szalona, zdarzało się, że nie spałam w nocy, żeby skończyć czytać. Kilka lat temu kiedy przez dwa miesiące pracowałam we Francji jego książka "Trzy wiedźmy" uratowała mi wieczory przed nudą (no ok, przyznam, że dałabym też radę zabić nudę wieczornym oglądaniem filmów ale sami przyznacie, że czytanie Pratchetta jest milion razy lepsze), tak tak, czytałam ją kilka razy podczas tych dwóch miesięcy. 


Najbardziej ukochałam sobie książki w których występował Śmierć i Śmierć Szczurów.
Mam dla Was kilka cytatów z książek, które sobie ukochałam.

O zasadach:

CIĘŻAR NIE MA TU NIC DO RZECZY. MÓJ WIERZCHOWIEC PRZENOSIŁ ARMIE. PRZENOSIŁ MIASTA. PRZENOSIŁ WSZYSTKIE ISTOTY, KIEDY NADESZŁA ICH GODZINA, oznajmił Śmierć. ALE WAS TRZECH NOSIŁ NIE BĘDZIE.- Dlaczego nie?TO KWESTIA SPOJRZENIA NA SPRAWĘ.- No to nieźle będziemy wyglądać - mruknął z przekąsem Wojna. - Jeden Jeździec i Trzech Pieszych Apokralipsy. 
"Czarodzicielstwo", Śmierć
O kacu:
TERAZ JUŻ PRAWIE ROZUMIEM, DLACZEGO NIEKTÓRZY LUDZIE CHCĄ UMRZEĆ, powiedział. SŁYSZAŁEM O BÓLU I CIERPIENIU, ALE DO TEJ CHWILI NIE BYŁEM ŚWIADOMY, CO OZNACZAJĄ.
"Kosiarz", Śmierć
O smutku:
Śmierć jakby nie słyszał Alberta. Znowu wpatrywał się w klepsydrę księżniczki Keli.
JAK SIE NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, ŻE RZECZY SĄ TAKIE, JAKIE NAJWYRAŹNIEJ SĄ?
- Chyba smutek panie. A teraz..
JESTEM ZASMUTKOWANY.
"Mort", Śmierć, Malich, Albert
O śmierci:
KTO WIE, JAKIE ZŁO CZAI SIĘ W LUDZKICH SERCACH?
Śmierć szczurów uniósł pyszczek znad ziemniaczanej uczty.
PIP, powiedział.
Śmierć machnął lekceważąco ręką.
NO TAK, PEWNIE, OCZYWIŚCIE, ŻE JA, powiedział. ZASTANAWIAŁEM SIĘ TYLKO, CZY JEST KTOŚ JESZCZE.
"Prawda", Śmierć, Śmierć Szczurów

Na koniec, chciałabym pokazać Wam również jakie rysunki powstały gdy informacja o śmierci Pratchetta została potwierdzona.  Wszystkim autorom rysunków chciałabym tylko powiedzieć jedno - Jesteście wspaniali!


Autor: Konrad.Rysuje


Autor: Konrad.Rysuje
Autor: Chata Wuja Freda

Autor: Kiciputek

Do tej pory jest mi strasznie smutno i łzy lecą. Jedno jest pewne. Pamięć o nim nie zginie.