niedziela, 28 grudnia 2014

Moje biedne włosy cz.2

Witajcie!

Na dzień dzisiejszy chciałam Wam pokazać zmiany jakie zaszły na mojej głowie.

Tak wyglądałam jeszcze we Wrześniu, świeżo po ścięciu u fryzjera.

A tak wyglądałam pod koniec Listopada:



Zaczesywałam grzywkę na bok, podobnie jak po samym strzyżeniu. Jak tak patrzę na zdjęcie (specjalnie przygotowane do dyplomu ukończenia studiów, może się w końcu uda) to nie widzę, jakiejś dużej różnicy. Może to kwestia tego jak je układałam, żeby ukryć odrost...

Oczywiście jestem "idealną" blogerką i nie zrobiłam zdjęć stricte pokazujących jak wyglądają moje włosy przed wizytą w Splot Shopie <klik> i nie mogę Wam pokazać zdjęć "przed" i "po". Cała nadzieja w Agnieszce ze Splot Shopu, która takie zdjęcia zrobiła :)

Aktualnie mam na głowie afro. Taka dodatkowa poduszka do kochania i przytulania. Kocham je, są cudowne, jednak mają dwa minusy. Strasznie swędzi mnie głowa w miejscach gdzie włosy są naciągnięte, staram się nie drapać ale kto w końcu nie ulegnie...Drugim minusem jest to, że ciągle się plączą i robią się kłaczki. Żeby je odświeżyć i porozdzielać muszę przeznaczyć trzy godziny wolnego czasu (albo czasu przeznaczonego na sen - to częściej się zdarza).

Więc...Ci, którzy mnie nie znają i nie widzieli mają szansę teraz się przekonać jak wygląda biała kobieta z blond afro na głowie.

Dodatkowo zdjęcie ze świąt, taki bonus
Niestety nie mam metra krawieckiego i jest już zbyt późno, żeby robić zdjęcia odrostu. Jednak jak tylko uda mi się to zrobić to zaktualizuję post :)


Konkluzja dotycząca rozjaśniania: W ciągu całej mojej przygody z farbowaniem i rozjaśnianiem nie zniszczyłam ich tak bardzo jak w te wakacje. Była to decyzja bardzo spontaniczna i niekoniecznie przemyślana. Powtórzę po raz kolejny, nie polecam takich domowych-spontanicznych akcji. Zrobicie sobie większą krzywdę niż myślicie. Oczywiście mówię tutaj o przypadku rozjaśniania włosów z czerni.

Przyznam się bez bicia, że miałam wiele chwil zwątpienia, chciałam zafarbować się z powrotem na czarno, nawet byłam w drogerii po farbę, ale w ostatniej chwili rezygnowałam, bo przypominały mi się lecące włosy, bolesne decyzje o ścinaniu się na krótko i wiele wiele innych chwil przez które musiałam przejść. Na dzień dzisiejszy mam afro i problem włosów mam z głowy na przynajmniej dwa miesiące.

Konkluzja dotycząca zdjęć: Muszę stanowczo zainwestować w dobry aparat...Jak długo można robić zdjęcia ziemniakiem? ;_;

W następnej notce będzie o postanowieniach noworocznych. Czyli wyrobię się jeszcze przed nowym rokiem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz