poniedziałek, 29 grudnia 2014

Postanowienia noworoczne i podsumowanie

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat roku, który małymi krokami dochodzi do końca, a także napisać jakie mam postanowienia na przyszły rok.

W ostatnich dniach brałam udział w niesamowicie koszmarnych świętach, przez co z góry przepraszam jeśli post będzie przepełniony goryczą. Postaram się nad tym zapanować.Dodatkowo mam okropną migrenę, jednak postanowiłam napisać to co siedzi mi w głowie.

Rok 2014 był dla mnie ciężki. Czekało mnie zakończenie studiów, napisanie pracy licencjackiej i przeprowadzka. To wszystko prawie w jednym momencie. Studia udało mi się skończyć, niestety nie obyło się bez poprawki, która sprawiła, że pisanie pracy licencjackiej rzuciłam w kąt. Po skończonym semestrze letnim przyszedł czas na remont mieszkania. Wróciłam w rodzinne strony, zostawiłam Legnicę daleko za sobą i pomagałam tacie w remoncie. Dzięki temu totalnie olałam pisanie pracy, przez co prawie obudziłam się z przysłowiową ręką w nocniku. Spięłam się dopiero pod koniec listopada i udało się oprawić pracę. Teraz tylko się stresuję czy wszystko będzie dobrze i czy zdążę nauczyć się odpowiedzi na pytania do obrony...

Od pół roku mieszkam na Śląsku z moim chłopakiem. Była to dla nas duża zmiana, bo mimo, że mieszkaliśmy już razem w Legnicy to jednak zmieniliśmy dość agresywnie otoczenie. Takim oto sposobem ja pracuję, a on studiuje. Jest niesamowicie ciężko znaleźć czas dla siebie ale to normalne przy takim trybie...

W ciągu roku wielokrotnie zmieniałam fryzury, jednak o tym wiecie z poprzednich notek. Zastanawiam się czy robić znowu "włosowe" podsumowanie. Dodatkowo w tym roku przeżyłam najgorsze w moim życiu święta. Nie jestem wierząca ale jest to dla mnie czas podczas którego warto się do siebie zbliżyć, nie kłócić o pierdoły. Niestety w tym roku osoba u której byłam w gościnie miała to za nic i wywoływała kłótnie o pierdoły, bardzo nie ładnie jak na osobę wierzącą...Cóż ja jednak wiem o życiu, jestem przecież smarkulą, która nie ma prawa tej osoby pouczać. Dlatego też wylewam to z siebie tutaj. Jest mi niesamowicie przykro, że osoba którą miałam za dojrzałą okazała się nią nie być, a dodatkowo dodała mnie do listy swoich wrogów, oczywiście pod numer pierwszy, tylko dlatego, że mam własne zdanie i nie boję się mówić o nim głośno, szczególnie jak ktoś w środku nocy robi awanturę i zaczyna poniżać bliską mi osobę.
To chyba tyle z mojego marudzenia. Nie czuję się źle z tym, że wtrąciłam się w kłótnię, jest mi z tym bardzo dobrze. Jest mi źle z tym, że okazało się, iż ta osoba nie potrzebuje szczerych ludzi w swoim otoczeniu tylko zaprogramowanych androidów podzielających w 100% jej zdanie.

Uf...Jest mi od razu lepiej.

Co do przyszłego roku...Mam kilka postanowień, które chcę zrealizować. Zawsze mam problem z realizacją postawionych sobie wcześniej celów. Przez to nie dodaję regularnie notek. Taki ze mnie leniuszek śmierdziuszek. No, więc postanowienia:

1. Zwrócić większą uwagę na to co jem i zacząć jeść zdrowo. Sama świadomość o szkodliwości produktów które jem to tylko połowa sukcesu.
2. Zacząć regularnie ćwiczyć. Przez moją pracę mam zawalony cały dzień (od 13 do 21, plus dojazdy) i wolę się wyspać niż ruszyć mój otłuszczony tyłek ;)  Najprawdopodobniej zapoczątkuje to nowego bloga na którym będę dzielić się z Wami moimi postępami.
3. Przestać się przejmować opiniami obcych osób, które nic dla mnie nie znaczą oraz opiniami osób, które znam ale widuję je raz na jakiś czas i nie mają żadnego wpływu na moje życie.
4. Być lepszą partnerką w związku. Straszny ze mnie nerwus.
5. Wziąć na siebie szyciowy projekt, który wisi w powietrzu. Nie mogę do końca życia tylko marzyć o tym, że będę żyć z szycia. Czas spróbować.

To chyba najważniejsze punkty.

Na koniec film, który zobaczyłam po raz pierwszy w tym roku i kocham go całym sercem. Jest po prostu piękny...

niedziela, 28 grudnia 2014

Moje biedne włosy cz.2

Witajcie!

Na dzień dzisiejszy chciałam Wam pokazać zmiany jakie zaszły na mojej głowie.

Tak wyglądałam jeszcze we Wrześniu, świeżo po ścięciu u fryzjera.

A tak wyglądałam pod koniec Listopada:



Zaczesywałam grzywkę na bok, podobnie jak po samym strzyżeniu. Jak tak patrzę na zdjęcie (specjalnie przygotowane do dyplomu ukończenia studiów, może się w końcu uda) to nie widzę, jakiejś dużej różnicy. Może to kwestia tego jak je układałam, żeby ukryć odrost...

Oczywiście jestem "idealną" blogerką i nie zrobiłam zdjęć stricte pokazujących jak wyglądają moje włosy przed wizytą w Splot Shopie <klik> i nie mogę Wam pokazać zdjęć "przed" i "po". Cała nadzieja w Agnieszce ze Splot Shopu, która takie zdjęcia zrobiła :)

Aktualnie mam na głowie afro. Taka dodatkowa poduszka do kochania i przytulania. Kocham je, są cudowne, jednak mają dwa minusy. Strasznie swędzi mnie głowa w miejscach gdzie włosy są naciągnięte, staram się nie drapać ale kto w końcu nie ulegnie...Drugim minusem jest to, że ciągle się plączą i robią się kłaczki. Żeby je odświeżyć i porozdzielać muszę przeznaczyć trzy godziny wolnego czasu (albo czasu przeznaczonego na sen - to częściej się zdarza).

Więc...Ci, którzy mnie nie znają i nie widzieli mają szansę teraz się przekonać jak wygląda biała kobieta z blond afro na głowie.

Dodatkowo zdjęcie ze świąt, taki bonus
Niestety nie mam metra krawieckiego i jest już zbyt późno, żeby robić zdjęcia odrostu. Jednak jak tylko uda mi się to zrobić to zaktualizuję post :)


Konkluzja dotycząca rozjaśniania: W ciągu całej mojej przygody z farbowaniem i rozjaśnianiem nie zniszczyłam ich tak bardzo jak w te wakacje. Była to decyzja bardzo spontaniczna i niekoniecznie przemyślana. Powtórzę po raz kolejny, nie polecam takich domowych-spontanicznych akcji. Zrobicie sobie większą krzywdę niż myślicie. Oczywiście mówię tutaj o przypadku rozjaśniania włosów z czerni.

Przyznam się bez bicia, że miałam wiele chwil zwątpienia, chciałam zafarbować się z powrotem na czarno, nawet byłam w drogerii po farbę, ale w ostatniej chwili rezygnowałam, bo przypominały mi się lecące włosy, bolesne decyzje o ścinaniu się na krótko i wiele wiele innych chwil przez które musiałam przejść. Na dzień dzisiejszy mam afro i problem włosów mam z głowy na przynajmniej dwa miesiące.

Konkluzja dotycząca zdjęć: Muszę stanowczo zainwestować w dobry aparat...Jak długo można robić zdjęcia ziemniakiem? ;_;

W następnej notce będzie o postanowieniach noworocznych. Czyli wyrobię się jeszcze przed nowym rokiem!

środa, 19 listopada 2014

French knickers i lumpeksowe łupy

Witajcie!

Niestety moje postanowienie poprawy i posty co sobotę nie sprawdziło się. Godziny pracy i to, że byłam ostatnio chora skutecznie mi to uniemożliwiły. Niestety prawdziwe życie ma to do siebie, że lubi krzyżować plany. Szczególnie mnie - nie ukrywam, że jestem dość leniwym egzemplarzem i jak mam okazję pospać do 12 to z tego korzystam. Nie miejcie mi tego za złe. Spanie jest cudowne...

W dniu dzisiejszym mam dla Was zdjęcie moich już-nie-tak-nowych french knikersów, które zostały stworzone z wykroju Very Venus. Swoją drogą polecam jej stronę, można znaleźć sporo ciekawych wykrojów :)

Przód
Tył
































Zdjęcia zrobiła i ogarnęła moja kochana Kwiatuszek. Jestem jej za to niesamowicie wdzięczna <3

Spodenki zrobiłam z lekkiego i przewiewnego materiału kupionego jakiś czas temu na grupie sprzedażowej na Facebooku. Długo nie wiedziałam co mam z nią zrobić, aż w końcu mnie oświeciło. Na lato przydadzą mi się spodenki pod spódnice. Idealne na pas do pończoch, przewiewne, wygodne i łatwo je ściągnąć w sytuacji gdy trzeba skorzystać z toalety. Może kiedyś skuszę w nich się na sesję zdjęciową, żeby zaprezentować do czego właściwie służą :3

Kolejną rzeczą, którą chciałam się z Wami podzielić jest mój ostatni lumpeksowy łup. 


Znalazłam taką oto sukienkę. Wyglądam w niej lekko śmiesznie, jednak spodobała mi się tkanina z której uszyto spódnicę i to coś u góry (oświećcie mnie co to jest, chętnie się dowiem). W pierwszej chwili myślałam o tym, żeby ją rozbebeszyć i przerobić. W momencie gdy powiesiłam ją na manekinie dopadły mnie wątpliwości. Ciąć i przerabiać? Czy zostawić ją tak jak jest, ewentualnie trochę zwęzić? Ciężki orzech do zgryzienia. Faktycznie nie wiem co mam zrobić. Może Wy mi coś poradzicie?

Na koniec taka oto ciekawostka.
Jest środek nocy, a ja piszę notkę, która pojawi się automatycznie pewnego pięknego dnia. Czyli dziś :3
Notka jest przerwą od pisania pracy licencjackiej z którą  jadę do promotora 19.11. Aż do Wrocławia swoją drogą. Bus o 5:05 tak się szlachta bawi...


EDIT/ Właśnie wracam z Wrocławia. Szybki trip. Nie czuję się najlepiej ale przynajmniej praca, którą dałam do sprawdzenia promotorowi jest napisana dobrze :3 Świat jest piękny, nie śpię od 26h i wyglądam jak zombie.



 

czwartek, 30 października 2014

:3

Witajcie moi kochani

Mimo, że od dłuższego czasu nic nie pisałam chciałam Wam bardzo podziękować, bo pomimo braku nowych notek zaglądaliście do mnie i jest to niesamowicie miłe. W ostatnim czasie wydarzyło się kilka rzeczy, które sprawiły, że czasu będę mieć od Listopada jeszcze mniej. Otóż, dostałam pracę, sprzątam cały czas mieszkanie po remoncie i przygotowuję je do "normalnego życia" i dopracowuję swoją pracę dyplomową. Będzie to dla mnie duże wyzwanie, pracę dyplomową muszę złożyć ostatecznie do 20 Grudnia.
Postanowiłam również, że będę dodawać nowy post średnio co sobotę. Mam nadzieję, że uda mi się tego dotrzymać. 
 
Co do moich szyciowych przygód, kilka tygodni temu stworzyłam lekkie letnie spodenki na pas do pończoch. Niestety z powodu braku dobrego aparatu w telefonie (aktualnie używam kartofla do wykonywania telefonów ;) ) nie mogę pokazać Wam zdjęć mojego nowego wyrobu.
W następnej notce postaram się pokazać zdjęcia poprzednio uszytych szortów :)
Fotograf: Silver Wolfie
Model : JA


sobota, 11 października 2014

Wygrana w konkursie Vintage Girl

Cześć!
Jakiś czas temu wraz z trzema innymi dziewczynami wygrałam konkurs organizowany przez Vintage Girl. 
Był to konkurs, który polegał na wysłaniu zdjęcia stylizacji nawiązującej do krótkiego opisu głównej bohaterki "Powrotu" Izabeli Sowy. Wybrałam zdjęcie z sesji z Łukaszem i postanowiłam zaryzykować. Wszak nie miałam nic do stracenia. Mogło się udać bądź nie. Tym razem dopisało mi szczęście i stałam się posiadaczką trzech książek.
A mianowicie:
Źródło: http://vintagegirl1983.blogspot.com/

Paczka z książkami przyszła do mnie bardzo szybko. Jednak musiałam poczekać z odpakowaniem książek, aż wrócę z wyjazdu. Cóż mogę napisać. Książek jeszcze nie przeczytałam. Nie mam na nie czasu. Pisałam o tym w poprzedniej notce <KLIK> .
Remont małymi krokami zbliża się już ku końcowi. Będę miała więcej czasu jak już będzie po wszystkim :)

środa, 24 września 2014

Kolejne urodziny. Gdzieś po drodze rocznica bloga.

Witajcie.
Nie mam ostatnio w ogóle czasu. Pisanie pracy i ogarnianie swojego życia zabiera mi tego czasu zbyt wiele. Dodatkowo od czasu do czasu wypadałoby by pomóc w remoncie własnego mieszkania i poprzewozić rzeczy z dolnego śląska. Ta ostatnia rzecz jest już prawie zrobiona. Zostało tam tylko kilka rzeczy, które zmieszczą się do walizki i spokojnie dam radę je przytargać busem.

Miałam pokazać Wam jak aktualnie wygląda moja szalona fryzura.
Wizyta u fryzjera wyglądała tak:




Tak, słyszałam już, że wyglądam jak ładny chłopiec, który się maluje :P
Oto dowód na to, że ktoś pomyślał, że jestem transem:

Nie, nie jestem pewna swojej płci :( Od zawsze byłam bardziej męska niż koledzy ;_; <oczywiście żartuję>

Cóż mogę dodać na koniec. Dziś stuknęło mi 23 lata. Czas leci i nic tego nie zmieni :/ Podobno wydoroślałam i zmieniłam się w ciągu ostatnich kilku lat. Nie wiem czy mogę się z tym zgodzić.
Nadal mam nawalone pod kopułą i nadal nie potrafię się ze wszystkimi dogadać (z drugiej strony, po co się ze wszystkimi dogadywać).

Dziękuję Wam wszystkim, że przez ostatni rok byliście tutaj ze mną i wspieraliście mnie we wszystkim co robiłam. Czy to szycie, przygotowanie do larpa czy eksperymenty z włosami.
Życzcie mi szczęścia w pisaniu pracy licencjackiej i abym ją obroniła kiedy już przyjdzie na to czas. Tymczasem, dobrej nocy Wam wszystkim, którzy wpadli tu dzisiaj przeczytać moje wypociny <3



P.S. Zostałam podpuszczona przez Alice do tego, żeby na twitterze napisać do Hugh Jackmana XD Zrobiłam to. Jak to mówi współczesna młodzież - YOLO ;)

poniedziałek, 1 września 2014

Moje biedne włosy...Czyli z czerni do blondu!

Witajcie!

Jakiś czas temu, skuszona postem Czerwonowłosej o rozjaśnianiu włosów, postanowiłam podjąć własną próbę i zejść z kolorem do blondu...
Niestety w odróżnieniu od Czerwonowłosej nie rozjaśniałam włosów z czerwieni, a z czerni. Popełniłam wielki błąd podejmując decyzję o samodzielnym dekoloryzowaniu/rozjaśnianiu.
 Ale od początku.  




 Zachęcona informacjami o dekoloryzatorach postanowiłam sięgnąć po dekoloryzator z Delii.
O, własnie taki...
Cena zachęcająca, bo kosztował 7,50. Stwierdziłam, że zaryzykuję, w końcu jest to dekoloryzator, a nie rozjaśniacz i najwyżej kolor nie zejdzie. Trudno. To co zobaczyłam po spłukaniu mieszanki doprowadziło mnie do łez. Na drugi dzień miałam jechać na wesele i byłam załamana tym efektem...





 






Zostały zaczesane do tyłu, przez co wyglądają przyzwoicie, jednak sami przyznacie, że kolor woła o pomstę do nieba...NIE polecam, nikomu.
Dodatkowo włosy stały się sianem. Trudno było mi je rozczesać, więc atakowałam je różnymi maskami nawilżającymi.















Po kilku myciach stwierdziłam, że czas na rozjaśniacz. Ze względu na używanie czarnej farby syoss do farbowania włosów musiałam sięgnąć po rozjaśniacz tej właśnie firmy. Kupiłam najmocniejszy z dostępnych i wzięłam się do roboty.
To cudo zrobiło mi z włosów całkiem przyzwoitą rudość, bez zbędnego obciążania włosa. Jednak nie jestem mistrzem nakładania rozjaśniacza poniżej linii odrostów i na czubku głowy stworzyłam sobie platynę. Był to cios prosto w serce. Znowu z mojej winy. 
Aby nie obciążać włosów jeszcze bardziej użyłam szamponetki o kolorze "bursztynowego brązu", nie pamiętam dokładnie jakiej firmy, grunt, że włosy całkiem dobrze zareagowały na ten kolor.









Tak prezentowały się moje włosy po wszystkim.
Kolor wyszedł całkiem ciekawie. Wyrównała się platyna na czubku głowy i rude końce.
Przez jakiś czas kolor mi odpowiadał i jedyną rzeczą jaką robiłam było odświeżanie go wcześniej wspomnianą szamponetką.







Widać już na włosach jaśniejsze pasma. Nie wiem z czego to wynikało. Efekt niezamierzony, ale udany.







A później mi coś odbiło...









I postanowiłam rozjaśniać włosy dalej. 
Nie wiem do tej pory dlaczego w tak spontaniczny sposób sięgnęłam po rozjaśniacz. 
Niestety po zmyciu rozjasniacza okazało się, że rozjaśnieniu uległ tylko czubek głowy, tworząc mi na głowie obrzydliwe odwrócone ombre. 
Poczułam się oszukana. Rozjasniacz z Syossa tym razem nie dał rady. Przykre doświadczenie. Nie powiem. 
Na co wpadłam? Otóż na to, aby przytłumić żółte i rude tony płukanką z Delii, bo "dlaczego nie"...
#Fryzjerka płakała jak widziała

Od płukanki odrost zrobił mi się granatowo/błękitny...
















Tak wyglądały włosy po wysuszeniu...
Rudy, rudy, rudy, rydz...
I ombre od platyny do pomarańczowej rudości...












W desperacji poszłam do fryzjera.
EFEKT:



Fryzjerka zrobiła mi pasemka rozjaśniaczem przez co nie wygląda to tak tragicznie, kolor się przemieszał i ustabilizował.
Włosy przycięte, ponieważ końcówki zaczęły ciągnąć się jak guma i rwać się przy najmniejszym dotknięciu.
Zniszczyłam je niewiarygodnie i fryzjerka była w ciężkim szoku ;_;
Niestety moje włosy przy tym ścięciu układały się tylko do jednej słusznej fryzury. Do boba...

Najgorzej...










Widać, że z tyłu przebija się zieleń. Jest to efekt wypłukiwania się płukanki z Delii, która miała uspokoić żółte tony...
Uspokoiła je tak bardzo, że wylazły tony zielone ;)
Czułam się w tej fryzurze jak mamut i miałam wiele chwil zwątpienia...
Wiecie, coś na zasadzie "wyglądam jak pawian, zafarbuję się na czarno, po co się męczyć"
Na szczeście kondycja moich włosów przypomniała mi o efektach rozjaśniania czerni...






W następnej notce pokażę jak wyglądała moja kolejna wizyta u mojej cierpliwej fryzjerki :)
Będzie sporo zdjęć ;)

piątek, 29 sierpnia 2014

Czerwony gorset z aksamitu

Witajcie!
W ostatnim czasie szyłam gorset i szykowałam się na steampunkowe Wesele w klimacie larpa New Age.
Moja postać była burdel mamą z mechaniczną ręką - kontynuacja postaci z zeszłorocznej edycji larpa New Age - Honor of the North. Postanowiłam nie wymyślać nowej postaci, a jedynie podrasować postać już raz stworzoną. Właśnie ze względu na charakter pełnionej funkcji postanowiłam stworzyć aksamitny czerwony gorset oraz atrapę turniury.

Szycie gorsetu zaczęło się pewnej bezsennej nocy.


 Podszewkę zrobiłam z cienkiej tkaniny w kwiaty



   Wierzchnia warstwa gorsetu została uszyta z aksamitu (a przynajmniej pod taką nazwą materiał został sprzedany) 

Na manekinie gorset prezentuje się w taki sposób. Bioderka zostały wypchane od środka, żeby ładnie sterczały.

PRZYGOTOWANIA DO WESELA:


Na zdjęciu widać moje przygody z dekoloryzatorem z Delii. NIE POLECAM
Chwycił tylko odrost, a powinien farbę :/


Tak prezentuje się całość przed weselem :)

A tak wyglądał gorset i "turniura" podczas sesji zdjęciowej z Silver Wolfie



Dodatkowo chciałam się pochwalić, że to zdjęcie:


 zostało wybrane przez Vintage Girl w konkursie , który organizowała.
Serdecznie dziękuję !

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Konwent mangowy ANIMACHINA 2014, czyli co larpówka robi na mangowym konwencie...

Witajcie!
Bardzo długo mnie tutaj nie było, jednak jak pisałam w ostatniej notce jest to spowodowane natłokiem pracy. Aktualnie jestem na etapie poszukiwania pracy, remontowania mieszkania i przygotowywania stroju na larp Wesele, który odbędzie się na konwencie LIVECON.

I jak już przy konwentach jesteśmy.
W połowie Lipca wraz ze znajomą fantastką postanowiłyśmy zrobić najazd na konwent mangowy. "Najazd" raczej w pozytywnym znaczeniu, chociaż na samym konwencie poczułyśmy się trochę nie na miejscu, a przynajmniej ja miałam takie odczucia...

Selfie w samochodzie, grumpy elf prowadzi i czeka na kontrolę policyjną ;)

Żeby nie jechać na konwent w cywilu postanowiłam założyć strój, który nosiłam podczas Fantazjady.
Ledwo wysiadłam z samochodu i zaczęłam ubierać elementy pancerza, a już zostałam zaatakowana przez osoby chcące sobie zrobić ze mną zdjęcie. Fejm taki wielki i jędrny. Krwawy elf taki przyciągający ;)
Żeby nie było, że jestem uszczypliwa, bawiłam się na konwencie całkiem zacnie, chwilami fangirlowałam i odzywała się moja dawno stłumiona mangowa dusza.

Organizatorzy bardzo dobrze rozumieli potrzeby uczestników
Zdjęcie: Karen.

Miałam okazję walczyć z kimś kogo się w ogóle nie spodziewałam spotkać...Szczerze mówiąc poszło mi lepiej niż się spodziewałam i mogę śmiało stwierdzić, że nawet Freddy nie poradził sobie z nim tak dobrze ;)

Zdjęcie: Karen

Zdjęcie: Karen

Najbardziej chyba zachwyciłam się cosplayem Meridy z "Brave", dziewczyna wyglądała uroczo i nie mogłam się oprzeć pokusie aby ją przytulić :3
Trzeba dodać, że dziewczyna robiąca ten cosplay to Simona z  Kanyan Cosplay i jest przesympatyczną osobą :) Z resztą podziwiam ją, że zachowała zimną krew kiedy w okrzykach uwielbienia "rzuciłam się" na nią z prośbą o zdjęcie...

Simona z Kanyan Cosplay :3
Zdjęcie : Karen

Podczas konwentu, na stoisku Komiksiarni nabyłam swój pierwszy tom "Attack on titan". Obejrzałam wszystkie odcinki pierwszego sezonu i postanowiłam powiększyć swoją kolekcję mang o ten tytuł.
Moim piskom nie było końca gdy przyuważyłam grupę robiącą cosplay zwiadowców z tego anime/mangi ;)
Mam wrażenie, że wtedy Karen uwierzyła już, że jestem zwykłą wariatką...

Zdjęcie: Karen
W międzyczasie poszłyśmy zobaczyć konkurs strojów/Cosplay i już wtedy wiedziałam, że Karen mnie w końcu ukatrupi. Niestety nie potrafię trzymać języka za zębami i wychodzi ze mnie jednoosobowa loża szyderców. Jednak to wszystko dlatego, że cosplay mojej ulubionej postaci z Fairy Tail był tak bardzo denny, słaby i kiepsko wykonany (satyna, kiepska bawełna, smutek straszny) , że jedyne na co miałam ochotę to zwinąć się w kłębek i płakać gorzkimi łzami. Ale spokojnie...Ciocia Higashi już planuje nowy strój na przyszłe konwenty mangowe. I strój będzie tak bardzo rozbudowany pod względem elementów, że uczestnicy będą sikać w majtki z zachwytu, więc nie jest to jedynie czysta wredota, pokażę, że się da... :3 Jestem okropna...wiem...Już kończę.

A tutaj w oczekiwaniu na Cosplay :3
Cosplay odbywał się w budynku BCK (Bytomskie Centrum Kultury), który był oddalony od głównego budynku konwentu o jakieś 300/400 metrów (Jeden konwent, dwa budynki, spacery takie zdrowe, wow),jednak wymuszony spacer i stanie w kolejce do wejścia wynagrodziła wszystkim wszechobecna w budynku klimatyzacja i wygodne siedzenia na sali w której Cosplay się odbywał.

O! Sushi jeszcze było! Ale już zjedzone ;)


Na koniec powiem tylko jedno( albo i więcej...)
Bawiłam się całkiem dobrze, spotkałam starych, dawno niewidzianych znajomych,
cieszę się, że Karen dotrzymywała mi towarzystwa i dzielnie znosiła moje odpały, jednak...milion razy bardziej wolę Larpy. Chyba wyrosłam już z konwentów mangowych :/

Karen już nie wytrzymała i mnie udusiła ;)
Mój strój:
Tunika - uszyłam sobie
Gorset - też sobie uszyłam
Pancerz - Skórzarnia
Spodnie - Lidl :P
Buty - secondhand
Pas - Restyle
Miecze - Epic Armory


W następnej notce pokażę strój na LIVECON :)

poniedziałek, 7 lipca 2014

Po Fantazjadzie, w trakcie remontu, przed Liveconem

Witajcie,

Jest mi strasznie przykro, że nie miałam czasu na pisanie notek ostatnimi czasy.
Po Fantazjadzie przeżywałam powrót do rzeczywistości, a kiedy już ochłonęłam pochłonął mnie remont mieszkania. 
Jednak mam dla Was dzisiaj kilka fotek z Fantazjady na których możecie zobaczyć uszyte przeze mnie rzeczy (gorset i tunika).

Zdjęcie zrobione przez :
Art Kita
Gorset nie dawał jakiegoś niewiarygodnego modelowania ponieważ od czasu gdy zdjęłam z siebie miarę zdążyłam schudnąć przez co gorset dowiązywałam maksymalnie.
 Uszyłam go ze skóry, a w środku dodałam lnianą podszewkę.

Do tuniki doszyłam złotą lamówkę przy kołnierzu ażeby jeszcze bardziej zunifikować się z grupą do której należałam. Postanowiłam również dodać sobie kliny pod pachami. Znacznie ułatwiło mi to funkcjonowanie podczas gry. 

Dla porównania dodaję zdjęcie robione przed Fantazjadą ;)
Jak widać zamiast paska użyłam gorsetu (dodatkowe punkty w ramach pancerza ;) )


Na koniec zbliżenie na make-up ;)
Robiłam go na szybko przed grą i dzięki temu dochodzę do wniosku, że najlepiej mi wychodzi malowanie się gdy nie mam czasu i się śpieszę...
Uszy też najlepiej przykleiłam na szybko bez specjalnego starania sie...

Na dzisiaj to wszystko. Jak tylko wygospodaruję sobie więcej czasu to pokażę co uszyłam ostatnimi czasy ;)




poniedziałek, 16 czerwca 2014

Wyniki konkursu :3


Po długim namyśle wybrałam dwie osoby, których pomysły przypadły mi najbardziej do gustu i serduszka. 
Był to wybór trudny i przez ostatnie dwa dni nie wiedziałam co mam zrobić.
Na początku chciałabym powiedzieć, ze każdy z pomysłów był świetny i na pewno kiedyś go wykorzystam, może niekoniecznie z wiewiórami ale na pewno w jakimś innym projekcie. 

Czas na przedstawienie wybranych osób...

Są to...
Alice
oraz
Psmok
!!

Wiem, że w poście z konkursem prosiłam o podanie maila, jednak zgłosiło się tak niewiele osób, że nie mogłam zdyskwalifikować osób, które tego maila nie podały. 

A teraz na koniec najlepsze (przynajmniej dla mnie ;) )

Upominki do wyboru.
Alice i Psmok mogą wybrać czy chcą opcję numer jeden lub numer dwa. Nie muszę się dogadywać między sobą, która bierze numer 1, a która numer 2 ;) 

1)

2)



Serdecznie dziekuję za pomoc, w niedalekiej przyszłości wykorzystam materiał i pokażę co zostało uszyte :)

niedziela, 8 czerwca 2014

Pin-up w Oleśnicy


Witajcie!

Dzisiaj chciałabym się pochwalić efektem niedawnej sesji zdjęciowej. 
Aby ją zrealizować specjalnie spakowałam walizkę, wsiadłam w pociąg i pojechałam do Oleśnicy.

Motywem przewodnim sesji był Pin-up, abym mogła bardziej wczuć się w klimat  fotograf podesłał mi to - KLIK 

Cóż mogę dodać. 
Pozostało tylko pokazać zdjęcia.

Fryzjer : Anna Rusin-Hajduk



Sesja przebiegła w bardzo wesołej atmosferze i szczerze mówiąc było lepiej niż się spodziewałam. Mam nadzieję, ze fotograf ma podobne zdanie na ten temat ;)
Ogólnie rzecz biorąc Mirka mogę tylko polecić z całego serca :)



Przypominam!

Do 14.06.2014 czekam na komentarze dotyczące konkursu w TEJ notce :3
Serdecznie wszystkich zapraszam :)

niedziela, 1 czerwca 2014

Pomoc potrzebna od zaraz!

Witajcie :)

W ostatnim czasie zakupiłam kilka przedmiotów potrzebnych mi do tworzenia nowych rzeczy. 


Zakupiłam cudowną tkaninę, jednak nie wiem do czego jej użyć! 


Wiewióry urzekły mnie od razu i nie było nawet mowy o tym, żeby je sobie odpuścić. Problem jednak nadszedł w momencie wyboru ich przeznaczenia. Nie mam pojęcia jak wykorzystać ten materiał...
(Na końcu notki dowiecie się jak możecie mi pomóc)


Zakupiłam również kamee, po 5 sztuk z każdego zaprezentowanego wzoru :3 Już widzę te kolczyki i naszyjniki. Nie mogę się wprost doczekać, aż dojdą ostatnie potrzebne elementy i będę się mogła zabrać do pracy.



Guziki potrzebne mi były do wykończenia przerabianego płaszcza.
Kupiłam ich trochę na zapas i też zastanawiam się do czego mogłabym je wykorzystać...


I na koniec najważniejszy dla mnie element zamówienia. Z jednej strony postanowiłam zamówić fiszbiny ze względu na taką potrzebę, z drugiej jednak strony chcę przetestować ich jakość i czy będą się nadawać do gorsetów innych niż larpowych. Jest to dość istotne, ponieważ jeśli postanowię uszyć sobie gorset do użytku codziennego to będzie on używany częściej niż wspomniane gorsety larpowe, które wyciągam tylko na odpowiednie larpy. 

Wszystkie zamówione przeze mnie przedmioty (prócz tkaniny) zostały zakupione na stronie STOKLASA.
Pierwsza moja transakcja przeprowadzona była na tyle pomyślnie, że postanowiłam jeszcze raz im zaufać i kolejny raz popełnić zamówienie.
Dla ciekawskich - paczka szła do mnie dwa dni z Czech, a wysłana była do mnie Pocztą Polską. 
Było to dla mnie spore zaskoczenie i myślałam, że będę czekać przynajmniej 3-4 dni o ile nie tydzień ;)

Jeśli chcecie mogę się pochwalić następnym zamówienie, które już do mnie idzie.


Na koniec jedna mała sprawa.

Postanowiłam, że osoba, której pomysł spodoba mi się najbardziej (jak użyć tkaniny z początku posta) dostanie ode mnie mały upominek wykonany przeze mnie własnoręcznie.
Pomysły proszę umieszczać w komentarzach pod notką wraz z adresem mailowym, przez który będę się kontaktować z wybraną osobą.
Na odpowiedzi czekam do 14.06.2014

Niech wyobraźnia będzie z Wami!