niedziela, 14 sierpnia 2016

Teomachia

Minął ponad miesiąc od powrotu z Teomachii, dwa tygodnie od powrotu z Battle Questa i czekam jeszcze trzy dni na wyjazd na Zombie Larpa. 

Dzisiaj będzie jednak tylko o Teomachii. Larp jaki jest każdy zainteresowany wie. Nie planowałam w tym roku wybierać sie na Teo i decyzja o wzięciu udziału była dość spontaniczna. Wybrałam postać, wysłałam ankietę i wpłaciłam pieniądze. Pozostało jedynie uszyć strój. 

Krótki opis mojej postaci: 
 
Lady Layla - Jedyne dziecko lady Tullamore. Dowodzi centurią swej matki. Jej empatia i dobroduszność sprawia, że każdy z idących za nią żołnierzy traktuje ją jak własną siostrę, za którą jest gotów przelać krew, w tym również swoją. 

 Postanowiłam, że strój będzie bardzo skromny. Wynikało to między innymi z tego, że stacjonowaliśmy w lesie i ciężko byłoby mi biegać po terenie w wytwornej sukni. 
Strój składał się z szarawarów, krótkiej tuniki ze stójką i długimi mankietami oraz tuniki wierzchniej z poszerzanymi rękawami.




Na zdjęciach pojawiają się kolejno - Szajba, Tadek, Nana i Kremaster. Skoro już się wszyscy znamy to zachęcam do zobaczenia wszystkich zdjęć zrobionych przez Savra Photography. 

Tymczasem wracam do pracy nad strojem na Zombie Larpa i ściskam Was wszystkich mocno :)

czwartek, 21 lipca 2016

Sabat

Witajcie.
Musicie mi wybaczyć to nagłe porzucenie bloga. Przestałam na chwilę czuć potrzebę publikowania czegokolwiek i miałam urwanie głowy spowodowane pracą i przygotowaniem do sezonu larpowego.

Jak pewnie część z Was wie, w tym roku wraz z kolegą podjęłam się organizacji jednej z frakcji na Fantazjadzie. Był to dom uciech i wraz ze Sławkiem mieliśmy go prowadzić , przygotować i pilnować żeby inni gracze czuli się tam dobrze podczas gry, a dziewczyny były bezpieczne.
Po zakończonej rekrutacji do frakcji przygotowania ruszyły pełną parą. Podjęłam decyzję, by każda z dziewcząt w ramach unifikacji nosiła gorset. Musiałam te gorsety zaprojektować i uszyć.Miałam ciężki orzech do zgryzienia, bo jak się okazało każda z dziewczyn miała inne wymiary i najpierw musiałam uśrednić te które były do siebie najbardziej zbliżone. Takim sposobem postały trzy wykroje z których później korzystałam. Gotowe gorsety opisałam i czekały już tylko na grę.

To była jedna wersja z kolorową lamówką, wynikało to z tego, że był to jedyny gorset w takim rozmiarze i pierwszy który uszyłam. Reszta miała czarne lamówki.
Każdy gorset usztywniony został 10 fiszbinami spiralnymi. Na grze okazało się, że powinnam na środku dodać jeszcze z dwie fiszbiny żeby gorset się nie podwijał. Jest to nauczka na przyszłość.

Od lewej Wuwa, Ola, Oliwia, Janinka i ja
Julia
Oliwia i Julia

Zdjęcia zrobione przez The chlew

Tak prezentowały się dziewczyny w strojach dopełnionych gorsetami. Na zdjęciu grupowym możecie zobaczyć jedną z sukni które szyłam specjalnie dla tej postaci. Była to druga suknia, a doczekała się większej ilości zdjęć niż główna czerwona. Jednak muszę przyznać, że była znacznie wygodniejsza mimo, że mniej efektowna.

Suknie...Ten temat to temat rzeka. Nerwy przy robieniu wykrojów, płacz przy wszystkich kuleczkach które sypały się z aksamitu, problemy z overlockiem. Kiedy poradziłam sobie z wykrojem do czerwonej sukni, okazało się, że byłam dla siebie zbyt surowa i czerwona suknia okazała się być za duża o 2(!!) rozmiary. Musiałam wtedy pozwężać gdzie się dało i dodać na plecach wiązanie gorsetowe, które świetnie dało radę. Teraz można powiedzieć, że jest to suknia w rozmiarze względnie uniwersalnym, bo będzie pasować na osoby w rozmiarze od 38 do 42.


Tak prezentowała się suknia na manekinie w rozmiarze 36 i muszę przyznać, że kiedy w końcu zawisła skończona na manekinie to odetchnęłam z ulgą i zabrałam się za uszycie sukni czarnej.
Jako burdelmama nie mogłam przecież cały czas biegać w jednej sukni i stwierdziłam, że uszyję dwie nowe i użyję jednej którą już miałam.

Więcej zdjęć czerwonej sukni w akcji.
Na zdjęciu ze Sławkiem z którym prowadziłam przybytek

Na zdjęciu wraz z Julią 

Dodaj napis
Powyższe zdjęcia zostały wykonane przez Piotr Muller - Fotografia

Nie ukrywam, że czerwona suknia została uszyta tak aby odkrywała Huginna i Muninna (krucze czaszki, które tatuowałam u Joahannah ). Po zdjęciach widzę, że muszę poprawić linię dekoltu, żeby nie odstawała tak bardzo podczas noszenia i postanowiłam wymienić rękawy na gładkie czarne.

Po Fantazjadzie przyszedł czas na Teomachię ale to temat na kolejną notkę. Tymczasem szykuję się do BatlleQuesta i możecie być pewni, że po moim powrocie zobaczycie co przygotowałam tym razem.

Mam nadzieję, że tęskniliście, bo szykuje się powrót w wielkim wydaniu :)

wtorek, 3 listopada 2015

Spooky time

Halloween. Czas imprez, czas zadumy, czas na "halołiny nie som polskie, żadna hameryka nie bedzie bezcześcić naszych rodzimych świąt!". 
Ja wychodzę z założenia, że jest to po prostu kolejna okazja do przebieranej imprezy. 

W tym roku posiłkowałam się tutorialem który stworzyła Red Lipstick Monster z okazji Halloween. 
Miałam w planach przed samą imprezą zrobić zombie sesje zdjęciową. Udało się to zorganizować jak zawsze dzięki pomocy Asi (Silver Wolfie). Wzięłam się do pracy i kiedy moja charakteryzacja była gotowa pojechałyśmy do Lasku Złotoryjskiego. 

Dzisiaj pokażę Wam tylko zdjęcie portretowe, które zrobiłyśmy. Reszta zdjęć pojawi się niebawem. Tymczasem...


Zdjęcie - Silver Wolfie

Na imprezie Halloweenowej już wyglądałam nieco inaczej. Jeśli się nie boicie to zapraszam do oglądania.


Miłość, aż po grób.



Dynia zrobiona przez Asie i Daniela

Paluchy upiekłam razem z Arkiem, a groby zrobiła Asia :3

A wy jak się bawiliście? 

*
Wszystkie zdjęcia, które pojawiły się w notce zrobiła Asia :)

czwartek, 22 października 2015

Always with Grace

Dawno temu kupiłam Burdę Vintage. Niżej na zdjęciu zapowiedź tego numeru.



Niesamowite jest to, że sukienki przedstawione na okładce są faktycznie w numerze i można korzystać z ich wykrojów. Osobiście wybrałam model Grace i aktualnie walczę z jego uszyciem.


Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła jej w kolorze czarnym. Może następnym razem pomyślę nad innym kolorem. Sukienka posiada zaszewki z przodu i z tyłu, a pod pachami ma wszyte kliny. Ile ja się z tymi klinami bawiłam, ile się na męczyłam...Aż przyszedł mi na pomoc tutorial Marchewkowej, jeżeli też miewacie problem z wszyciem klinów to polecam ten Tutorial
Góra sukienki jest już uszyta i czeka na spódnicę. Ze spódnicą też mam problem bo absolutnie nie mam pomysłu jak mam zrobić zaszewki. Wykrój w niczym nie pomaga niestety. Koniec końców pewnie się poddam i zrobię spódnicę z pełnego koła bez żadnego marszczenia/fałd. 


Nie wyprasowałam jej do zdjęć, bo jestem leniwą bułą ale myślę, że to już wiecie. 

Na koniec mam dla Was coś co wykopałam ostatnio w lumpeksie.


Czerwony piękny szyfon. W sumie 6m na 150cm za jedyne 10 zł za całość! Już nawet wiem co z niego powstanie. Z racji tego, że jest go tyle mam zamiar uszyć szyfonową wersję sukienki Grace. Mam sporo czerwonej bawełny w białe grochy i wydaje mi się, że powinno to do siebie pasować. Czy będzie? To okaże się jak zabiorę się poważnie do tego tematu.


I na koniec manekin z właścicielką...o losie jak było wtedy zimno. Mieliśmy w mieszkaniu 15 stopni bez możliwości nagrzania, bo piec się zepsuł. Na szczęście wkroczyłam do akcji i załatwiłam specjalistę od pieców gazowych. 
Higauka saved the day, nie zamarzliśmy. 


Trzymam w łapkach słoik (tak, słoik, w tym domu nie używa się kubków) z gorącą zimową herbatą. Herbatkę polecam zmarzluchom i tym, którzy lubią takie zimowe klimaty. 

W skład herbatki wchodzi:
*Czerwona herbata
*Świerzy imbir
*goździki
*cynamon
*plaster pomarańczy
Jeśli lubicie słodką to polecam dosłodzić miodem albo cukrem trzcinowym.




* Wszystkie zdjęcia powstały dzięki uprzejmości Asi :3 Gdyby nie ona robiłabym nadal zdjęcia ziemniakiem/kalkulatorem.


poniedziałek, 28 września 2015

Być butoholiczką. Jak żyć...

Nie wiem czy wiecie ale uwielbiam buty. Uwielbiam je tak samo jak jesień. Dlaczego? Otóż nie powinnam nosić wysokich obcasów ze względu na kręgosłup. Nie noszę? Oczywiście, że noszę. To trochę jak syndrom sztokholmski. Kochasz coś co robi Ci krzywdę.

Jakiś czas temu przyjaciółka podesłała mi link do butów Christiana Louboutina. Chciałoby się powiedzieć, że przyjaciele nie powinni sobie robić takich rzeczy. To okrutne, patrzeć na buty których nie mogłabyś nosić gdyby nawet było cię na nie stać.

Moja kolekcja butów waha się od 46 do 50 par. Waha się, ponieważ czasami pozbywam się jakiś butów i przez chwilę mam ich mniej, po czym idę na zakupy (na przykład tak jak dzisiaj) i za bezcen kupuję perełki, które później cieszą moje oczy...

A które buty Christiana mnie urzekły? Zobaczcie sami.

Colibretta 895$


Cristacora 1295$


Follies Lace 759$

Hot Chick 954$


Talitha 945$

Salonu 945$

Top Vague 2995$
Demi You 695$

* Wszystkie zdjęcia butów od Christiana Louboutina pochodzą ze strony http://us.christianlouboutin.com/us_en/ i nie są moją własnością.




czwartek, 24 września 2015

Złota Polska Jesień

Źródło


I oto przyszedł ten dzień. Dzień jak każdy inny. Dzień jesienny i ciążący. Ciążący z racji bycia jesiennym ale i urodzinowym. Nie zrozumcie mnie źle. Kocham jesień, jest moją ulubioną porą roku ale byłaby sto razy lepsza gdyby nie przeziębienia, wirusy i inne bakterie. Nim się przyzwyczaję do zmiennego ciśnienia i skoków temperatury to zdążę być jeszcze z trzy razy chora. Tak jak jestem dzisiaj. Trafiły mi się urodziny, nie ma co. Co najśmieszniejsze zachorowałam akurat na początek nowej pracy. Takie przygody w moim życiu. I nigdy nie wiem co nowego się wydarzy.

I jak zawsze, moje życie krąży wokół pracy, a kiedy nie pracuję to się kuruję. Jeśli akurat nie jestem chora to szyję i robię inne rzeczy (spotykanie się ze znajomymi, spacery, etc).

Co do dzisiejszego dnia. Mogę tylko powiedzieć, że był bardzo udany. Poszliśmy do znajomych i graliśmy w Wiedźmina - Grę przygodową. 10/10 polecam ;)


Tymczasem idę spać, bo choroba nie wybacza i mimo wszystko wypadałoby odpoczywać i się wygrzewać.

czwartek, 10 września 2015

Nocna chwalipięta

Jak to na mnie przystało wrzucam notki w nocy.
Ostatnio bardzo dużo rzeczy się u mnie dzieje.
Kończę stare projekty, zaczynam nowe i w tak zwanym "międzyczasie" zdarza mi się pomóc koleżance w małych przeróbkach szyciowych.


Jeśli obserwujecie mnie na instagramie to wiecie, że zaczęłam szyć nowy gorset. Jeśli mnie nie obserwujecie to serdecznie zapraszam - Higaukowy Instagram 




Nowy gorset będzie zrobiony z żakardowet tkaniny w bordowo złote pasy. Niestety utknęłam w jednym miejscu z własnej głupoty. Otóż. Zaczęłam szyć gorset bez zapasu fiszbin.
Z tego powodu chwilowo odłożyłam ten projekt na bok i szukam odpowiednich fiszbin do zamówienia. 


Ostatnio miałam okazję pozować w gorsetach z Glitzy Wonderland. Pokażę Wam co z tego wyszło i byłoby mi niezmiernie miło gdybyście powiedzieli która wersja podoba Wam się bardziej.


Zdjęcia zrobiła - Silver Wolfie

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że owe gorsety są na plastikowych fiszbinach i nie będą modelować tak jak gorsety które szyłam dla siebie sama. 

Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła się z Wami podzielić zdjęciami skończonego gorsetu. 
Tymczasem, jak na chwalipiętę przystało, pokażę Wam co znalazłam ostatnio w lumpeksie i co pokochałam od razu całym moim sercem!